Schemat instalacji elektrycznej z kompensatorem KMB redukującym energię bierną

Skąd bierze się ta pozycja na fakturze

Energia, którą zużywa Twoja firma, dzieli się na dwa rodzaje. Energia czynna wykonuje realną pracę: zapala światło, kręci silnikiem, podgrzewa wodę. Za nią płacisz normalnie i to jest główna pozycja na fakturze. Energia bierna nie wykonuje żadnej pracy, jest potrzebna tylko po to, żeby niektóre urządzenia, głównie silniki, transformatory i sprężarki, w ogóle mogły działać. Możesz ją traktować jako rodzaj tarcia w sieci, które trzeba pokonać.

OSD (Operator Systemu Dystrybucyjnego, np. Tauron, PGE, Enea) musi przesłać tę energię siecią, tak samo jak czynną, i jeśli przekroczysz dopuszczalną normę, nalicza za to opłatę co miesiąc.

Częsty scenariusz: firma niedawno zainstalowała fotowoltaikę albo wymieniła oświetlenie na LED, i od tego czasu na fakturze pojawiła się nowa kara za energię bierną pojemnościową, o której nikt jej nie uprzedził. To bezpośredni efekt tej zmiany, nie osobny, niezwiązany problem.

Dlaczego to nie znika samo

Energia bierna indukcyjna powstaje wszędzie, gdzie działają silniki, transformatory, sprężarki czy pompy, typowe dla zakładów produkcyjnych i chłodni. OSD dopuszcza pewien jej poziom bez opłat, kara zaczyna się dopiero po przekroczeniu progu.

Energia bierna pojemnościowa działa inaczej i jest tu pułapka: jest naliczana od pierwszego kVArh, bez żadnego progu tolerancji. Generują ją instalacje fotowoltaiczne, oświetlenie LED, klimatyzacja inwerterowa i zasilacze UPS, czyli dokładnie te urządzenia, które firmy montują myśląc, że obniżą rachunki.

Problem narasta, bo kara jest naliczana miesiąc w miesiąc, aż do momentu, gdy ktoś fizycznie usunie jej przyczynę. Sama zmiana taryfy czy sprzedawcy energii tego nie rozwiąże, bo dotyczy dystrybucji, nie sprzedaży prądu.

„To tylko parę groszy, nie warto się tym zajmować”

To najczęstsza reakcja, i zrozumiała, bo pojedyncza kara rzędu 300–500 zł miesięcznie faktycznie wygląda jak drobiazg na tle innych kosztów firmy. Problem w tym, że ta kara się powtarza, bez końca. 300 zł miesięcznie to 3 600 zł rocznie, a w ciągu 3 lat ponad 10 000 zł wyrzuconych bez żadnej korzyści. Dla większych zakładów produkcyjnych kary rzędu 2 000–6 000 zł miesięcznie nie są niczym wyjątkowym, to 24 000–72 000 zł rocznie.

Urządzenie, które trwale eliminuje ten problem, to kompensator KMB, montowany przy rozdzielnicy elektrycznej. Warto rozróżnić dwa typy. Starsze, statyczne baterie kondensatorów radzą sobie tylko z energią indukcyjną i przy zmiennym obciążeniu mogą same wygenerować nową karę, za przekompensowanie. Nowsze, dynamiczne kompensatory (SVG) reagują na bieżąco i kompensują oba rodzaje energii biernej jednym urządzeniem, to typ, który dobieramy w większości przypadków.

Cena samego urządzenia to zwykle 6 000–9 000 zł netto dla mniejszego obiektu (ok. 15 kVAr) i 16 000–22 000 zł netto dla większego zakładu (ok. 100 kVAr). Pełne wdrożenie, z pomiarem, projektem i montażem, to odpowiednio 9 000–15 000 zł i 22 000–35 000 zł netto. Zwrot z inwestycji zależy od wysokości kar: przy niższych, rzędu 300–500 zł miesięcznie, to 20–30 miesięcy, przy wyższych, rzędu 1 000–3 000 zł miesięcznie, nawet 3–6 miesięcy. Dokładną wycenę i realny czas zwrotu podajemy dopiero po pomiarze, nie z góry.

Przykład z praktyki

Zakład produkcyjny w branży tworzyw sztucznych płacił kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie kar za energię bierną indukcyjną, generowanych przez park maszynowy z licznymi silnikami. Po audycie faktury dobrano i zamontowano automatyczną baterię kondensatorów. Kary spadły do zera, zwrot z inwestycji nastąpił w niecałe 5 miesięcy. Roczna oszczędność: 48 400 zł.

Masz już kompensator i nadal płacisz kary? To się zdarza częściej niż myślisz, zwłaszcza gdy urządzenie zamontowano wiele lat temu, a firma od tamtej pory dokupiła maszyny, zainstalowała PV lub zmieniła profil pracy. Stary kompensator bywa po prostu za mały. W takich przypadkach robimy pomiar analizatorem sieci, żeby zdiagnozować problem od podstaw, nie zgadujemy.

Podsumowanie

Energia bierna na fakturze to nie pomyłka księgowa i nie drobiazg, to powtarzalny koszt, który w skali roku potrafi sięgnąć dziesiątek tysięcy złotych. W przeciwieństwie do wielu innych kosztów energetycznych, ten problem ma jednoznaczne, trwałe rozwiązanie: jednorazową inwestycję, która zwraca się w kilka miesięcy i działa automatycznie od dnia montażu. Sprawdzenie, czy to dotyczy Twojej firmy, wymaga tylko jednego zdjęcia ostatniej faktury.

Powiązane: